кока-кольный делирий
Ten jebany komputer nie ma v sobie polskiego...
Nie chcialam isc do domu, bo co ja mam tam robic, v tym pustym domu w nocy, oprocz tego, zeby pic rom i sluchac znowu Niny Simone, kiedy w tej chwili mi tak sa potrzebne ludzie. Nie dla tego, zeby z nimi obcowac, ale poprostu by byli obok. Dlatego siedze teraz tu. Aby byc wsrod ludzi i by spedzic kilka czasu w obecnosci czlowieka, z ktorym nigdy nie mielismy i, pewnie, nigdy nie bedziemy mieli, zadnych stosunkow fizycznych, ale ktory przy tym jest chyba jedynym czlowiekiem w calym swiecie, ktory mi nigdy nie obrazi. Bo jestem dzieckiem, bez wzgledu na to, ze pije whiskarz i wypalam fajki jedna po drugiej, jako pociag, jestem dzieckiem, a zolnierz, jak to sie mowi, nigdy dziecka nie obrazi. Nie mowie, jednak, ze mi ktos obrazil, ze to wszystko pisze. Chyba tylko Wszechswiat. Ale, kiedy Wszechswiat Ci obraza, to nie Wszechswiat musi Ci przepraszac, to ty masz przepraszac Wszechswiat, nawet, gdy nie masz pojecia, wlasnie, za co. Ale to sa procesy zupelnie naturalne, i ja to calkowicie rozumiem. Mozgiem. Ale by to zrozumiec na wzrowniu emocjonalnym, ktory sie okrutnie prociwi, potrzebny jest chyba tylko czas. I muzyka. Muzyka, w ktora sie poglebiasz, aby sie uratowac. Od czegokolwiek. Bo to jedyna rzecz, ktora pracuje ZAWSZE.
I jeszcze cos... Ja nienawidze whisky. Nienawidze. Pije go tylko wtedy, gdy czuje sie, jako w dupie. Aby odczuc, ze wszystko nie jest tak brzydko. W porownaniu z whisky.
Nie chcialam isc do domu, bo co ja mam tam robic, v tym pustym domu w nocy, oprocz tego, zeby pic rom i sluchac znowu Niny Simone, kiedy w tej chwili mi tak sa potrzebne ludzie. Nie dla tego, zeby z nimi obcowac, ale poprostu by byli obok. Dlatego siedze teraz tu. Aby byc wsrod ludzi i by spedzic kilka czasu w obecnosci czlowieka, z ktorym nigdy nie mielismy i, pewnie, nigdy nie bedziemy mieli, zadnych stosunkow fizycznych, ale ktory przy tym jest chyba jedynym czlowiekiem w calym swiecie, ktory mi nigdy nie obrazi. Bo jestem dzieckiem, bez wzgledu na to, ze pije whiskarz i wypalam fajki jedna po drugiej, jako pociag, jestem dzieckiem, a zolnierz, jak to sie mowi, nigdy dziecka nie obrazi. Nie mowie, jednak, ze mi ktos obrazil, ze to wszystko pisze. Chyba tylko Wszechswiat. Ale, kiedy Wszechswiat Ci obraza, to nie Wszechswiat musi Ci przepraszac, to ty masz przepraszac Wszechswiat, nawet, gdy nie masz pojecia, wlasnie, za co. Ale to sa procesy zupelnie naturalne, i ja to calkowicie rozumiem. Mozgiem. Ale by to zrozumiec na wzrowniu emocjonalnym, ktory sie okrutnie prociwi, potrzebny jest chyba tylko czas. I muzyka. Muzyka, w ktora sie poglebiasz, aby sie uratowac. Od czegokolwiek. Bo to jedyna rzecz, ktora pracuje ZAWSZE.
I jeszcze cos... Ja nienawidze whisky. Nienawidze. Pije go tylko wtedy, gdy czuje sie, jako w dupie. Aby odczuc, ze wszystko nie jest tak brzydko. W porownaniu z whisky.